Tak, wciąż ślęczę nad pomponami - dokupiłam więcej włóczki: ciemnofioletową, żółtą i intensywnie różową i działam. Pomponów musi być całkiem sporo, więc pewnie trochę mi to jeszcze zajmie - póki co mam ok 1/4 potrzebnej mi ilości.
W przerwach między pomponami - czasem już nie mogę na nie patrzeć, nie mówiąc o robieniu - szydełkuję sznury z koralików.
Mam już wiosennie zielony (jeszcze bez końcówek i zapięcia, więc zdjęcie dorzucę później), różowy melanż, a ostatnio znalazłam w sieci
ciekawy wzór: cieniowanie - moje jest z koralików czarnych,
hematytowych, przezroczystych: ciemno- i jasnoszarych (prawie
przejrzystych) oraz połyskliwych białych. i wyszła bardzo ładna. A ich
"krzywość" jest uzyskiwana specjalnie - po prostu wolę, kiedy koraliki
nie są równe (przede wszystkim we wzorach melanżowych i
jednokolorowych), bo daje to zupełnie inny efekt, światło załamuje się
na nich pod różnymi kątami i nie wyglądają jak z produkcji :)
Kolejne sznury są ślubne. Myślałam, że będę odkrywcza poprzez połączenie ich w kolię (niestety nie będę). Użyłam koralików białych matowych, białych opalizujących i beżowych.
Zastanawiałam się jeszcze nad dodaniem jakiegoś wisiora, np. sutaszowego, jednak stwierdziłam, że za dużo tego dobrego będzie i pozostałam przy prostej formie.
Poza sznurami stworzyłam jeszcze magnesik na lodówkę i kolczyki-sztyfty, do których to wykorzystałam prefabrykaty, które przyszły do mnie tuż po świętach, ale wykorzystać je miałam szansę dopiero teraz :)
Oba wyroby to dosłownie drobiazgi - nie większe niż moneta 2 zł. Ale czyż nie są cudne? :)
Miłej reszty majówki, zwłaszcza udanej pogody wam życzę :) Buziaki. Marienka
SZTUKA PIĘKNEGO ŻYCIA, czyli blog o moich artystycznych pasjach wszelkiej maści, odrobina urządzania wnętrz, kulinaria, jak również garść przemyśleń dotyczących po prostu pięknego życia... Zapraszam do lektury i mam nadzieję, że zostaniecie tu na dłużej :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sznur szydełkowo-koralikowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sznur szydełkowo-koralikowy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 maja 2013
środa, 7 listopada 2012
ciągle jesiennie
Pogoda iście jesienna, więc i obowiązkowe przeziębienie zaliczone. Ale dzięki temu nadrobiłam zaległość - przerobiłam w końcu długaśny sznur koralikowy, do którego nie mogłam się zabrać. I jak na razie jest to mój najdłuższy taki wyrób - mierzy ok 130 cm. Jest za to najwęższy, składa się tylko z 5 koralików, co daje średnicę ok 8 mm. I kolorki ma takie pięknie jesienne - kremowy, złoty, pomarańczowy, rudy i brązowy, wykończony elementami w kolorze antycznego złota. Zresztą zobaczcie sami:
Ale sznury to nie jedyna rzecz, którą się ostatnio zajmuję. Pochłonął mnie bowiem carving. A dokładniej, to przy użyciu noża do tapet i najtańszego kompletu dłutek wycinam sobie w gumce do ścierania stempelki. Gumki kupuję u Chińczyka, bo blok ok 15x5 cm kosztuje 6-6,5 zł. A możliwości? Ogranicza mnie tylko wyobraźnia!!! :) Oto cała moja dotychczasowa kolekcja stempelków - kilka kupionych w Finlandii w sklepie o nazwie Tiimarii (te świąteczne drewniane), zestaw świątecznych silikonowych to dodatek z angielskiej gazetki craftowej, silikonowe wielkanocne i drewniana literka M zakupione w artystycznym w Olsztynie, dwa zestawy drewniane (kwiaty, wazy, liście i motyle) to zakup z Biedronki, a reszta to już moje własne wytworki. I ciągle powstają nowe - ostatnio same o tematyce zimowo-świątecznej :)
W tym świątecznym nastroju stworzyłam też żyrafę i powłoczkę na poduszkę. Wiem, że żyrafa jest mało świątecznym motywem, no i powstawała w bólach od czerwca, ale udało mi się ją wreszcie skończyć i myślę, że będzie w sam raz na mikołajkowy prezent :) mam nadzieję, że osoba do której powędruje ucieszy się z niej... bo czyż nie jest słodka???
Za to powłoczka ma już motyw typowo świąteczny - renifery. Przecudne, wycięte z bordowego filcu i przyszyte najprostszym, ręcznym, sposobem. A ich rogi wyszyłam złotą, metalizowaną nitką. Osobiście jestem nimi zachwycona.
Ostatnią rzecz jaką dziś pokarzę zrobiłam już przy ostatnim posiedzeniu przy biżutkach, tylko nie wiem czemu zapomniałam zrobić im zdjęcie i je wam pokazać. Bardzo delikatne kolczyki, które tak mi się spodobały, że ostatnio w ogóle ich nie zdejmuję :)
Życzę wam dobrego dnia i dużo zdrówka (wystarczy że ja prątkuję zarażając wszystkich w około). Trzymajcie się cieplutko! :D
Ale sznury to nie jedyna rzecz, którą się ostatnio zajmuję. Pochłonął mnie bowiem carving. A dokładniej, to przy użyciu noża do tapet i najtańszego kompletu dłutek wycinam sobie w gumce do ścierania stempelki. Gumki kupuję u Chińczyka, bo blok ok 15x5 cm kosztuje 6-6,5 zł. A możliwości? Ogranicza mnie tylko wyobraźnia!!! :) Oto cała moja dotychczasowa kolekcja stempelków - kilka kupionych w Finlandii w sklepie o nazwie Tiimarii (te świąteczne drewniane), zestaw świątecznych silikonowych to dodatek z angielskiej gazetki craftowej, silikonowe wielkanocne i drewniana literka M zakupione w artystycznym w Olsztynie, dwa zestawy drewniane (kwiaty, wazy, liście i motyle) to zakup z Biedronki, a reszta to już moje własne wytworki. I ciągle powstają nowe - ostatnio same o tematyce zimowo-świątecznej :)
W tym świątecznym nastroju stworzyłam też żyrafę i powłoczkę na poduszkę. Wiem, że żyrafa jest mało świątecznym motywem, no i powstawała w bólach od czerwca, ale udało mi się ją wreszcie skończyć i myślę, że będzie w sam raz na mikołajkowy prezent :) mam nadzieję, że osoba do której powędruje ucieszy się z niej... bo czyż nie jest słodka???
Za to powłoczka ma już motyw typowo świąteczny - renifery. Przecudne, wycięte z bordowego filcu i przyszyte najprostszym, ręcznym, sposobem. A ich rogi wyszyłam złotą, metalizowaną nitką. Osobiście jestem nimi zachwycona.
Ostatnią rzecz jaką dziś pokarzę zrobiłam już przy ostatnim posiedzeniu przy biżutkach, tylko nie wiem czemu zapomniałam zrobić im zdjęcie i je wam pokazać. Bardzo delikatne kolczyki, które tak mi się spodobały, że ostatnio w ogóle ich nie zdejmuję :)
Życzę wam dobrego dnia i dużo zdrówka (wystarczy że ja prątkuję zarażając wszystkich w około). Trzymajcie się cieplutko! :D
poniedziałek, 22 października 2012
filcowo-jabłkowo-dyniowo
Cały czas jestem w jesiennych klimatach, otaczam się jesiennymi smakami i zapachami. Świeczka zapachowa rozpieszcza mnie aromatem dyni i toffi, jabłecznik przywołuje, bym skusiła się na kawałek...najlepiej taki duży, z lodami śmietankowymi i czekoladowymi, popijany latte z syropem dyniowym. Jakaż to była spokojna, leniwa niedziela! Taka akurat na "cały dzień w pidżamie-jej!". To chyba przez tą mgłę tak dziś miałam. Najchętniej znów spałaszowałabym kawałek ciasta, popiła ciepłym mlekiem i dopiero wtedy poszła spać. Ale nie ma tego złego...
Ten chłód i melancholia dzisiejsza nastroiła mnie na dwie rzeczy - pierwsza to podstawka pod kubek, w sam raz, żeby postawić gorącą herbatkę na podłodze ;) Druga to powrót do sznurów koralikowo-szydełkowych. Jeden dziś skończyłam, a na drugi, wyjątkowo długi, dopiero nawlekłam koraliki. Złamałam przy tym dwie igły do koralików, muszę więc uzupełnić zapasy. Ale zapowiada się przepiękny sznur w odcieniach iście jesiennych, bo rudości i brązy mieszają się w nim z czerwienią, złotem i kremowym. Jeszcze go nie zaczęłam, a już nie mogę się doczekać efektu!
Nie wiem, czy wspominałam już, że uwielbiam wszelkiego typu diy (czyli nasze polskie Zrób To Sam). Lubię przeglądać różne blogi w ich poszukiwaniu, jak również posiłkuję się pinterestem. I nieodmiennie zawsze, ale to zawsze, zdumiewa mnie i zaskakuje pomysłowość tych wszystkich kreatywnych osóbek. I gdy już się naoglądam, to czasem i ja coś wymyślę. A czasem czyiś pomysł tak mi się podoba, że postanawiam zrobić coś podobnego.
Jeszcze bardziej cenię sobie, gdy ktoś dzieli się ze mną (w sumie to ze wszystkimi użytkownikami internetu, ale jakoś tak personalnie to traktuję) pomysłami, jak w tani sposób, własnym sumptem, stworzyć coś, za c w sklepie musiałabym sporo zapłacić. Np takie washi tape - jest mnóstwo tutoriali jak stworzyć sobie spersonalizowaną taśmę washi. Mi spodobał się pomysł z taśmą materiałową i taką właśnie ostatnio wykonałam. Na pewno przyda mi się w sezonie przedświątecznym.
Kuchennie zaczęłam, zakończę więc również smakowitością. Pyszną zupą-krem z cukinii na piersi z kurczaka, podanej z kwaśną śmietaną, kawałkami kurczaka, groszkiem ptysiowym i szczypiorkiem. Mniam!
I tym smacznym akcentem mówię wszystkim dobranoc!
Ten chłód i melancholia dzisiejsza nastroiła mnie na dwie rzeczy - pierwsza to podstawka pod kubek, w sam raz, żeby postawić gorącą herbatkę na podłodze ;) Druga to powrót do sznurów koralikowo-szydełkowych. Jeden dziś skończyłam, a na drugi, wyjątkowo długi, dopiero nawlekłam koraliki. Złamałam przy tym dwie igły do koralików, muszę więc uzupełnić zapasy. Ale zapowiada się przepiękny sznur w odcieniach iście jesiennych, bo rudości i brązy mieszają się w nim z czerwienią, złotem i kremowym. Jeszcze go nie zaczęłam, a już nie mogę się doczekać efektu!
Nie wiem, czy wspominałam już, że uwielbiam wszelkiego typu diy (czyli nasze polskie Zrób To Sam). Lubię przeglądać różne blogi w ich poszukiwaniu, jak również posiłkuję się pinterestem. I nieodmiennie zawsze, ale to zawsze, zdumiewa mnie i zaskakuje pomysłowość tych wszystkich kreatywnych osóbek. I gdy już się naoglądam, to czasem i ja coś wymyślę. A czasem czyiś pomysł tak mi się podoba, że postanawiam zrobić coś podobnego.
Jeszcze bardziej cenię sobie, gdy ktoś dzieli się ze mną (w sumie to ze wszystkimi użytkownikami internetu, ale jakoś tak personalnie to traktuję) pomysłami, jak w tani sposób, własnym sumptem, stworzyć coś, za c w sklepie musiałabym sporo zapłacić. Np takie washi tape - jest mnóstwo tutoriali jak stworzyć sobie spersonalizowaną taśmę washi. Mi spodobał się pomysł z taśmą materiałową i taką właśnie ostatnio wykonałam. Na pewno przyda mi się w sezonie przedświątecznym.
Kuchennie zaczęłam, zakończę więc również smakowitością. Pyszną zupą-krem z cukinii na piersi z kurczaka, podanej z kwaśną śmietaną, kawałkami kurczaka, groszkiem ptysiowym i szczypiorkiem. Mniam!
I tym smacznym akcentem mówię wszystkim dobranoc!
wtorek, 5 czerwca 2012
w końcu moje wytworki
Już bardzo, bardzo dawno nie pokazywałam nic z moich wytworków... nadrabiam to niedociągnięcie dziś, więc post będzie troszkę dłuższy.
Na pierwszy ogień pójdą sznury szydełkowo-koralikowe, które udziergałam już jakiś czas temu, ale z braku półfabrykatów nie mogłam ich skończyć. Oto one:
W tym miejscu chciałam też podziękować Szarej, która udzieliła mi bardzo cennych wskazówek typu "co, jak i kiedy", gdyż moje próby nauki z tutoriali słabo mi szły...
Kolejny wyrób to szybki, sowi wisiorek. Zamawiając półfabrykaty wprost nie mogłam się powstrzymać przed zakupem sówki i kilku innych drobiazgów, z których w mgnieniu oka powstał ten wisiorek:
I na szybko powstał jeszcze taki motylkowy drobiazg
Jak się Wam podoba? Komentarze bardzo mile widziane ;)
Na pierwszy ogień pójdą sznury szydełkowo-koralikowe, które udziergałam już jakiś czas temu, ale z braku półfabrykatów nie mogłam ich skończyć. Oto one:
W tym miejscu chciałam też podziękować Szarej, która udzieliła mi bardzo cennych wskazówek typu "co, jak i kiedy", gdyż moje próby nauki z tutoriali słabo mi szły...
Kolejny wyrób to szybki, sowi wisiorek. Zamawiając półfabrykaty wprost nie mogłam się powstrzymać przed zakupem sówki i kilku innych drobiazgów, z których w mgnieniu oka powstał ten wisiorek:
I na szybko powstał jeszcze taki motylkowy drobiazg
Jak się Wam podoba? Komentarze bardzo mile widziane ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






